Blamaż. To słowo najlepiej ocenia występ żużlowców Holdikomu Ostrovii w niedzielnym spotkaniu na własnym torze przeciwko Orłowi Łódź. Lider upokorzył biało-czerwonych. Łodzianie rozgromili gospodarzy, wygrywając różnicą aż 32 punktów - 61:29.
W niedzielnym pojedynku gospodarze byli jedynie tłem dla świetnie przygotowanych zawodników lidera drugiego frontu. W całym spotkaniu, jeżdżąc na własnym torze, ostrowianie nie zdołali zanotować żadnego biegowego zwycięstwa. Tymczasem aż jedenaście wyścigów kończyło się triumfami łodzian.
Goście rozpoczęli mecz od mocnego uderzenia. Dwa podwójne sukcesy oraz dwie wygrane 4:2 sprawiły, że po czterech biegach podopieczni trenera Zdzisława Ruteckiego prowadzili po pierwszej serii 14:4. W kolejnych wyścigach spotkanie nadal toczyło się pod dyktando faworyta. Ostrowianie jedynie w kilku wyścigach byli w stanie skutecznie powalczyć z przeciwnikiem.
Tak było choćby w ósmej gonitwie, kiedy skuteczną pogoń za Łukaszem Jankowskim przeprowadził Mariusz Staszewski. 35-latek popisał się udanym manewrem i zdołał wyprzedzić rywala, zdobywając komplet punktów.
W dziesiątym wyścigu ostrowskich kibiców rozgrzał Zbigniew Czerwiński. Popularny ,,Sałatka" po starcie znajdował się za plecami rywali, ale najpierw wyprzedził Emila Idziorka, następnie popisał się takim właśnie atakiem i poradził sobie z Piotrem Dymem. Te dwa biegi były jedynymi, w których ostrowscy kibice czarnego sportu mieli powody do zadowolenia. W pozostałych wyścigach na torze zdecydowanie dominowali łodzianie.
Pierwszoplanową postacią niedzielnego pojedynku był Jacek Rempała. 39-letni weteran, szesnastokrotnym uczestnik finałów mistrzostw Polski seniorów jeździł wybornie. Najskuteczniejszy zawodnik drugiego frontu ponownie był poza zasięgiem dla rywali. W Ostrowie Jacek Rempała wywalczył komplet punktów.
Orzeł wygrywając niedzielny mecz zdobyl nie tylko dwa punkty za zwycięstwo, łodzianie zgarnęli również punkt bonusowy przyznawany drużynie lepszej w bilansie dwumeczu. Tymczasem dla biało-czerwonych niedzielne niepowodzenie było czwartą porażką w rundzie finałowej.
Bartosz Karasiński
Zobacz to:
Sport - 2010-09-07
<<<powrót