Obwodnica Grabowa n. Prosną nawet jeszcze nie powstała, a mieszkańcy tego miasta już wieszają psy na jej wykonawcy i inwestorze. Według jednych powstała zbyt blisko centrum, inni zaś twierdzą, że niektóre rozwiązania zawarte w projekcie obwodnicy to po prostu budowniczy bubel. Komu i dlaczego obwodnica Grabowa jest nie po drodze – o tym T.W.
Grabów nad Prosną. To niespełna dwutysięczne miasto stanowi ważny węzeł drogowy, gdzie krzyżują się aż trzy drogi wojewódzkie: 447 z Antonina do Kraszewic, 449 z Sycowa do Błaszek oraz 450-tka z Kalisza do Wieruszowa. Patrząc na natężenie ruchu w Grabowie można śmiało stwierdzić, że jest to węzeł iście gordyjski.
Dwa lata temu pojawiło się światełko w tunelu. Szybko powstał projekt obwodnicy, znalazły się także pieniądze i budowa ruszyła. Już teraz wiadomo, że pochłonie około 21 milionów złotych. Ma być gotowa wraz z końcem października.
Wydawać by się mogło, że mieszkańcom Grabowa obwodnica jest po drodze. I tak i nie. Według nich podczas tworzenia projektu ktoś wyraźnie obrał złą drogę i poprowadził obwodnicę przez ...centrum miasta.
Mało tego: co niektórzy przedsiębiorcy, nomen omen, wyraźnie dbający o swoje interesy, stwierdzili, że rondo przy wyjeździe na drogę wojewódzką 450 w stronę Antonina, jest źle skonstruowane. Według nich jest na nim o jeden wyjazd za mało.
Jakby tego było mało wykonawca nie pomyślał jeszcze o jednej kwestii. Po zamieszaniu, jakie wywołały grabowskie szalety, inwestor czyli Wielkopolski Zarząd Dróg Wojewódzkich zdeklarował się, że pozostawi nitkę nieczynnej linii kolejowej Ostrzeszów – Namysłaki. Miała się idealnie wkomponować w wyjazd z ronda. Nie tędy droga mówią mieszkańcy.
Faktycznie krawężniki są i to wysokie. Według mieszkańców droga kolejowa tamtędy nie pójdzie.
Skontaktowaliśmy się z generalnym wykonawcą obwodnicy Grabowa. Kierownik budowy w rozmowie telefonicznej z nami przyznał, że w projekcie żadnej żelaznej drogi nie uwzględniono. Co na to generalny inwestor? Roman Świergiel – Naczelnik Wydziału Nadzoru Wielkopolskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich uspokaja:
-
To, że te tory są akurat zdemontowane, nie znaczy, że będą tak już zawsze - mówi.
I zapewnia, że tory powstaną tam na pewno, ale kiedy to nastąpi – tego niewiadomo.
-
Najpierw ta linia musi być przejęta przez lokalny samorząd. Później ten samorząd musi znaleźć osoby, które tą linią będą zarządzać. W miejscu gdzie spotykają się drogi: żelazna i wyjazd z obwodnicy jest po prostu skrzyżowanie. Nie może tak być, żeby miłośnicy kolei sobie po prostu jeździli drezynkami. Tutaj chodzi o bezpieczeństwo - wyjaśnia Świergiel.
Wszystko zatem w rękach Miłośników Kolei a raczej samorządowców. Starosta ostrzeszowski Lech Janicki podczas III Pikniku Kolejowego zapewniał, że powiat jeszcze w tym roku może przejąć nieczynną linię „Grabowskiej toczki”. Jeśli szybko uda się znaleźć jej zarządcę, już wkrótce nowo wybudowana obwodnica, może wyglądać znowu tak….
więcej informacji w "Wydarzeniach"
Tomasz Wojciechowski
Zobacz to:
Wydarzenia - 2010-09-03
<<<powrót